Kultura dnia codziennego



Uprzejmość
Punktualność
Uśmiech
Życzliwość
Dyskrecja
Kłamstwo
Kradzież


 
Uprzejmość

P r o s z ę, d z i ę k u j ę, p r z e p r a s z a m. Uprzejmość przejawia się w rozmaitych formach. Jedną z nich jest nasza codzienna mowa, wspaniały dar natury, wyróżniający człowieka spośród wszystkich innych tworów przyrody. Nie powinno w niej zabraknąć takich słów jak: proszę, dziękuję, przepraszam. Niestety, różnie z tym bywa. Jeśli czegoś pragniemy, to zwracamy się z prośbą, nieraz kilkanaście razy dziennie. Współżycie ludzi wymaga posługiwania się prośbą jako środkiem ułatwiającym ułożenie stosunków w domu, na spotkaniu towarzyskim, naradzie. Wydawałoby się, że w wielu wypadkach nie potrzeba mówić "proszę", bo wykonujemy swoje obowiązki, za które przecież otrzymujemy określone wynagrodzenie. Po co zatem dziękować za napisanie pisma, sporządzenie notatki, przeprowadzenie rozmowy? Tak jednak nie jest. Nawet polecenie wyrażone uprzejmie bywa chętniej wykonane niż suchy rozkaz. Po spełnieniu naszej prośby nie zapominamy oczywiście podziękować. Towarzyszy temu ciepły ton i miły wyraz twarzy.
Zdarza się, że podczas rozmowy urazimy jednego z jej uczestników, niechcący potrącimy na ulicy przechodnia, naruszymy ustalony porządek, rozlejemy herbatę. We wszystkich tych sytuacjach powiemy słowo "przepraszam", bo jest ono jakby amortyzatorem łagodzącym powstałe spięcia lub przeoczenia.
Te trzy słowa: "przepraszam", "proszę" i "dziękuję", nie są trudne do wypowiedzenia, a jakże ułatwiają wzajemne stosunki i łagodzą lub likwidują nieporozumienia.

Ł a g o d n y   t o n. Uprzejmość w rozmowie wyraża się również w ciepłym, łagodnym tonie.
Posłużmy się przykładami. Sekretarka rozmawia z interesantem, lecz nagle otwierają się drzwi i wchodzi nowy interesant. Obecność jego nie jest w tym momencie pożądana. Sekretarka ma zatem dylemat: jak postąpić, aby na chwilę drugi interesant opuścił sekretariat, umożliwiając spokojne zakończenie rozmowy? W sposób delikatny zwraca się do nowo przybyłego, mówiąc: "Przepraszam, teraz jestem zajęta, poproszę pana za chwilę". Uprzejmość sekretarki wyraziła się w odpowiednim doborze słów i łagodnym, serdecznym tonie.
A teraz inny przykład. Dyrektor instytucji uchodził za człowieka dobrze przygotowanego do wypełniania powierzonej mu funkcji, interesował się działalnością społeczną i brał w niej czynny udział. Słysząc pochlebną opinię o swoim zwierzchniku, młoda pracownica postanowiła zwrócić się do niego z prośbą o poradę w osobistych kłopotach życiowych. Gdy weszła do gabinetu, dyrektor przywitał ją zgryźliwym, podniesionym tonem: "No, gadaj pani". Po takim lekceważącym przywitaniu onieśmielił młodą dziewczynę, która po wypowiedzeniu paru zdań ze łzami w oczach opuściła gabinet.
Możemy mówić tonem ciepłym, łagodnym, spokojnym. Ale możemy też wyrażać swoje myśli i uczucia tonem uszczypliwym, drwiącym, mentorskim, napastliwym, ostrym, szyderczym. W pierwszym przypadku okażemy naszemu rozmówcy uprzejmość, delikatność, a w drugim - szorstkość, ostrość a nawet brutalność, wyrażające przede wszystkim brak szacunku dla drugiego człowieka.

U m i e j ę t n o ś ć   u w a ż n e g o   s ł u c h a n i a. Arabskie przysłowie mówi: "Mamy tylko jedne usta i dwoje uszu". Utrzymując więc kontakty z ludźmi, nie powinniśmy tylko mówić, ale i słuchać, gdyż nasi partnerzy mają również coś do powiedzenia. Najczęściej jednak o potrzebie słuchania jakoś zapominamy. Co oznacza powiedzenie "umieć słuchać"? Oznacza - nie przerywać i słuchać tak, aby osoba mówiąca odnosiła wrażenie, że jest się zainteresowanym jej wypowiedziami, prosić o wyjaśnienie pewnych szczegółów. Umieć słuchać - to również wydobyć to, co jest najistotniejsze w wypowiedzi, wyczuć zaangażowanie emocjonalne rozmówcy. Nie można powiedzieć o kimś, że umie słuchać, jeśli jego twarz wyraża znudzenie i wskazuje, że czeka z niecierpliwością, kiedy mówiący skończy, a nie doczekawszy się tego - przerywa mu i apodyktycznie przedstawia to, co sam chce powiedzieć. Takie postępowanie partner odczuje jako przejaw lekceważenia, jako naruszenie osobistej godności.

R o z m a w i a m y   z e   w s z y s t k i m i. Uprzejmość w rozmowie wyraża się także w równym traktowaniu obecnych, niezależnie od zajmowanego stanowiska. Mówimy, zwracając się do wszystkich, a nie do jednej wybranej osoby. W spotkaniu towarzyskim rozmowę najczęściej inicjuje gospodarz i troszczy się o jej prawidłowy przebieg, traktując równo zaproszonych gości. Jeśli jednak gospodarz będzie kierować swoje słowa tylko np. zwierzchnika, to niewątpliwie wykaże brak delikatności i dotknie innych uczestników. Na szczęście niezbyt często tak się zdarza. Zauważmy: uprzejmość wyraża się w okazaniu zainteresowania wypowiedziami innych, w uprzejmym tonie rozmowy, w doborze odpowiednich tematów i umiejętności słuchania. Rozmowa - najlepszy środek umożliwiający okazanie naszej uprzejmości.

 

 

 

 
Punktualność

"Punktualność jest uprzejmością królów". Taką sentencję wypowiedział król Słońce - Ludwik XIV. Chcielibyśmy jednak, aby punktualność była uprzejmością milionów ludzi. Zapewnia ona bowiem porządek w naszym życiu i ułatwia wzajemne kontakty międzyludzkie. Zwyczaj przestrzegania punktualności narodził się dość późno, bo dopiero w XIX wieku w związku z powstaniem fabryk, gdzie praca przy maszynie wymagała współpracy całej brygady. Z kolei ułatwiając wzajemne kontakty, przeniknął również do rozmaitych dziedzin życia człowieka.
W każdym zakładzie pracy wymaga się przestrzegania punktualności. Egzekwuje się ją między innymi obowiązkiem podpisywania listy obecności. Ale po przyjściu do pracy bywa już różnie. Weźmy dla przykładu wciąż jeszcze liczne zebrania, które zbyt często rozpoczynają się z większym lub mniejszym opóźnieniem. Dobry przewodniczący nie zwleka jednak z rozpoczęciem, gdyż ustępstwo na rzecz tych, którzy nie szanują czasu swego i innych, nie ma uzasadnienia.
A ileż to razy interesant wyczekuje przed okienkiem urzędnika lub pacjent przed gabinetem lekarskim? A jak często i długo wystajemy na przystankach autobusowych, tramwajowych czy trolejbusowych? Gdyby policzyć, ile godzin marnujemy na bezczynne oczekiwanie... Szwedzkie porzekadło mówi: "Kto się spóźnia, kradnie cudzy czas". Czy jednak tylko cudzy?
Nie czując rygorów prawnych, spóźniamy się dość często na różnego rodzaju spotkania towarzyskie. Oto zostaliśmy zaproszeni na kolację, ale pojawiamy się z godzinnym opóźnieniem, bo - jak się niekiedy utrzymuje - jest to w "dobrym tonie". Tymczasem gospodyni wiele godzin spędziła w kuchni, by przygotować wszystkie dania na określoną godzinę. Goście zaś się nie pojawiają. Stawia to pod znakiem zapytania kunszt kulinarny gospodyni. Czuje się ona po prostu dotknięta. Takie postępowanie jest również nieuprzejmością wobec pozostałych gości, którzy przybyli punktualnie. Gdyba każdy cenił czas swój i innych, nie byłoby spóźnień, dezorganizowania ustalonych planów, naruszania godności innych. Warto chyba pamiętać o powiedzeniu: "Strata czasu największą jest stratą".

 

 

 

 
Uśmiech

W kontaktach międzyludzkich poważną rolę odgrywa wygląd człowieka - ubiór, uczesanie, postawa i oczywiście twarz. Odzwierciedla ona nastrój człowieka, jego stosunek do innych ludzi.
Twarz może być poorana troskami, ponura, posępna, ale może też być myśląca, ujmująca, okraszona uśmiechem.
Z pogodnym wyrazem twarzy witamy oczekiwanych gości, uśmiech towarzyszy w czasie składania życzeń imieninowych, pojawia się, gdy prosimy o jakąś pomoc i gdy dziękujemy za życzliwość, usługę. Jest więc stałym gościem na naszej twarzy.
Życie ludzkie nie jest usłane tylko różami. Często pojawiają się ciernie komplikujące codzienną egzystencję. Może właśnie dlatego powinniśmy się starać o pogodny nastrój.
Uśmiech jednak uśmiechowi nie jest równy. Spotykamy się z uśmiechem bezczelnym i fałszywym, ironicznym i obłudnym. Nie ułatwia on współżycia, wręcz przeciwnie - utrudnia je, komplikuje stosunki.
Uśmiech sprzyja wytworzeniu dobrej atmosfery, łagodzi nieporozumienia, jeśli jest ciepły, przyjacielski, serdeczny i życzliwy. Takiego właśnie uśmiechu oczekujemy od urzędnika i sprzedawcy, taksówkarza, lekarza i nauczyciela. Słowem - od wszystkich.
Życzliwość to najlepszy środek do przezwyciężania wszelkich zadrażnień, sporów, nieporozumień. Uśmiechajmy się więc - dobrotliwie, przyjaźnie, życzliwie. "Gdy pomyślę, że mogę się śmiać - mówi Eugeniusz Kołda - już się śmieję". "Bydlę - jak powiadał Antoni Słonimski - nie śmieje się nigdy".

 

 

 

 
Życzliwość

Życzliwość - to przychylne ustosunkowanie się do innego człowieka, wczucie się w jego sytuację i pragnienie okazania pomocy. Może się ona przejawiać w rozmaity sposób, np. przez przychylny, ośmielający uśmiech, ciepłe spojrzenie, szczerą wypowiedź, uprzejme powitanie, zrozumienie sprawy i jej załatwienie.
Kierowca oczekuje życzliwości od innego kierowcy w czasie wyprzedzania, petent spodziewa się szybkiego załatwienia sprawy w urzędzie, podwładny przypuszcza, że znajdzie u przełożonego zrozumienie dla swoich problemów. Tymczasem nie zawsze tak bywa. Motorniczy zamyka drzwi tramwaju przed nosem pasażera i odjeżdża; urzędniczka od niechcenia powiada petentowi: "Sprawa nie jest załatwiona, proszę przyjść za tydzień" i dalej żywo rozmawia z koleżanką na temat obchodzonych imienin; przełożony, zamiast słuchać, porządkuje w teczce jakieś dokumenty, a następnie w połowie przerywa podwładnemu i sam przedstawia swoje stanowisko.
Wśród sąsiadów znajdują się niekiedy ludzie starsi, nie w pełni sprawni fizycznie. Załatwienie nawet drobnej sprawy w administracji czy kupno jakiejś gazety stwarza im duże trudności. Pomagając takim ludziom, dajemy dowód bezinteresownej życzliwości.
Na ulicy spotykamy mieszkańców innych miast i turystów zagranicznych. Nie zawsze, nawet posługując się planem miasta, mogą oni odnaleźć poszukiwaną ulicę i skorzystać z właściwego środka lokomocji. Ludziom tym w sposób uprzejmy udzielamy wyczerpującej informacji. Jest to obowiązek i według sposobu wywiązania się z niego oceniają oni kulturę naszego narodu.
Wśród przechodniów znajdują się czasami osoby ociemniałe, kalekie, wyczerpane fizycznie długotrwałymi chorobami. Potrzebują one pomocy, zwłaszcza w czasie przekraczania ulicy. Udzielanie jej jest z jednej strony naszym moralnym obowiązkiem, a z drugiej - podziękowaniem, że nie spotkał nas podobny los.
Życzliwość jest niezbędnym elementem w układaniu dobrych stosunków między ludźmi. Brak jej jednak uwidacznia się nieomal na każdym kroku.
Czy na ogół jesteśmy życzliwi? Niestety. Odpowiedź jest raczej negatywna. Nic też dziwnego, że popularne stało się powiedzenie: "bezinteresowna nieżyczliwość".

 

 

 

 
Dyskrecja

Człowiek dyskretny nie wnika w sprawy innych ludzi. Gdy jednak zetknie się z nimi, wyczuje, czego należy nie widzieć lub nie słyszeć i nie powtarzać innym.
Spotykamy się z kolegami i przyjaciółmi na spacerze, w kawiarni, u znajomych. Prowadzimy swobodną rozmowę na tematy polityczne, ekonomiczne, społeczne. Rozmowa nasza schodzi jednak często na inne tory i dotyczy znajomych, krewnych, zwierzchników. Nie obywa się oczywiście bez informowania o takich czy innych układach, nietaktach, uchybieniach. Na zakończenie spotkania można nawet usłyszeć takie oto powiedzenie: "To oczywiście wyłącznie pomiędzy nami' lub "Nie musisz tego zachować tylko dla siebie, ale nie mów, że wiesz to ode mnie". Najczęściej takie zobowiązania nie są spełniane. Wbrew obietnicom upowszechniamy je, nie bacząc na skutki, jakie powodują w stosunkach między ludźmi. Jednak człowiek dyskretny bez przyrzeczeń zachowa dla siebie usłyszane lub zaobserwowane fakty, aby nie komplikować innym życia i nie robić przykrości.
Dość powszechny jest pogląd, że roznosicielem złośliwych plotek zajmują się przede wszystkim kobiety. Czy ta opinia jest w pełni uzasadniona? Chyba nie. Czyżby mężczyźni stronili od kawiarnianych rozmówek, które mają charakter obmowy, a nawet oszczerstwa? Najczęstszym przypadkiem powodującym naruszenie dyskrecji jest bezmyślne powtarzanie rzeczy zasłyszanych. Stąd też warto w tym miejscu zacytować powiedzonko Erneta Hemingwaya: "Potrzeba dwóch lat, aby nauczyć się mówić; pięćdziesięciu, aby nauczyć się milczeć".
Naruszenie dyskrecji to nie tylko upowszechnienie spraw zasłyszanych, gadulstwo, niepotrzebna paplanina. Naruszeniem dyskrecji jest również wdzieranie się w cudze tajemnice, zbytnia ciekawość. Zilustruję to przykładami.
W czasie kolacji gość przewrócił kieliszek z czerwonym winem. Wydawałoby się, że to zwykła rzecz, tymczasem ... Jedna z pań pilnie obserwowała to wydarzenie, a nawet w pewnym momencie wykrzyknęła: "Plama się powiększa, trudno ją będzie wywabić!" (chyba nie znała wiodących na rynku proszków do prania- autor). Większość gości udawała jednak, że nic nie widzi i dalej żywo prowadziło rozmowę. Gospodyni wytarła stół, położyła serwetkę i wszystko potoczyło się normalnym trybem. Jak to wydarzenie skomentować? Pani X okazała niedyskrecję, obserwując i komentując zaistniałe wydarzenie. Inni goście zachowali się dyskretnie, udawali, że nic się nie stało.
Kilka innych przykładów. Nietykalność korespondencji jest chroniona prawem. Ale matka niekiedy otwiera listy do córki, siostra chciałaby wiedzieć, kto napisał list do brata a żona zagląda do korespondencji męża. W ten sposób wdzieramy się w tajemnice innych i stajemy się niedyskretni.
Do sekretariatu przychodzą pracownicy. Niektórzy z nich próbują zaglądać do akt leżących na biurku, zerkać na pisma w trakcie ich pisania, co w konsekwencji prowadzi do ujawnienia tajemnicy, wywołuje niepotrzebne komentarze, psuje wewnętrzną atmosferę. Pracując wraz z innymi w jednym pokoju, staramy się nie interesować tym, co robi nasz kolega. Czasami na sąsiednim biurku leży otwarty list, który może budzić pewne zainteresowanie, jednak jesteśmy "ślepi", nic nie widzimy, bo to nas nie dotyczy. Tak samo po wyjściu interesanta nie komentujemy przeprowadzonej z nim rozmowy. Kiedy indziej kolega rozmawia telefonicznie w jakiejś zasługującej na uwagę sprawie. Powstaje pytanie, jak mamy się zachować: zapytać o przebieg rozmowy czy też nie? Jesteśmy przecież dyskretni i po zakończeniu jej nie zadajemy pytań, nie przedstawiamy własnego stanowiska, jeśli oczywiście prowadzący rozmowę kolega o to nie poprosi.
Uogólniając nasze uwagi, możemy powiedzieć, że dyskrecja to niepowtarzanie rzeczy zasłyszanych i niewdzieranie się w ludzkie sprawy dotyczące życia prywatnego i służbowego. Jest ona kamieniem probierczym naszego charakteru i tego, czy możemy być obdarzeni zaufaniem.

 

 

 

 
Kłamstwo

Mamusia poucza córeczkę, mówiąc: "Kasiu, nigdy nie kłam. Nie kłam nikomu". Kasia odpowiada: "Mamusiu, nie będę kłamać. Możesz mi wierzyć". W tym momencie dzwoni telefon. Mamusia mówi do Kasi przytłumionym głosem: "Odbierz telefon. Jeśli ciocia, to powiedz, że nie ma mnie w domu". A więc można kłamać, czy też nie?
Normy moralne i reguły obyczajowe determinują współżycie ludzi. "Nie kłam" - to norma moralna i reguła obyczajowa. Kłamać to znaczy świadomie wprowadzać kogoś w błąd. Kłamiemy, posługując się słowem, gestem, postawą, mimiką. Chociaż reguła ta nakazuje mówienie prawdy, jednak w niektórych wypadkach, podyktowanych dobrymi intencjami, zmuszeni jesteśmy ją naruszać. Kłamie poeta, opisując piękno lasów i pól, kłamie malarz, przedstawiając morza, jeziora, sady. Kłamie właściciel sklepu z krawatami, pokazując na wystawie model ważki ozdobionej ogromną muszką. Kłamie również lekarz, ukrywając ciężki stan zdrowia chorego. Nie we wszystkich krajach jednak praktyka taka jest stosowana. W Szwajcarii np. lekarz powinien powiedzieć choremu całą prawdę, chociaż może być ona bardzo przykra.
Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o sekretarce, która także kłamie, mówiąc osobie telefonującej, że dyrektor wyjechał lub prowadzi naradę. W ten sposób sekretarka chroni drogi czas pracy dyrektora i jednocześnie szanuje godność interesanta, lepiej przecież powiedzieć, że dyrektora nie ma, niż ujawnić prawdę, że dyrektor nie jest zainteresowany rozmową.
Kłamiemy też, pisząc listy, które najczęściej zaczynają się zwrotami: "Najukochańsza Ciotuchno, Drogi Wujku:. Kończąc list z reguły kłamiemy, gdyż takie zwroty grzecznościowe jak np.: "Raczy Pan Profesor przyjąć wyrazy głębokiego szacunku, serdecznie pozdrawiam" nie zawsze odzwierciedlają nasze uczucia.
Zazwyczaj nie mówimy prawdy, odpowiadając na pytania natręta, który chciałby się np. dowiedzieć, dlaczego tak długo rozmawiałem z przełożonym, co powiedział pan X w ostatniej rozmowie, jak wysokie jest moje wynagrodzenie, ile mam lat? Unikamy mówienia prawdy, gdy nie chcemy ujawnić pewnych faktów z własnego życia i życia innych.
Norma moralna: "nie kłam", określa sposób naszego postępowania w stosunkach międzyludzkich. Tylko mówienie prawdy zapewnia zgodne współżycie, budzi zaufanie; bez tego trudno byłoby wyobrazić sobie codzienne życie w domu, kontakty towarzyskie i stosunki służbowe. Kłamiąc poniżamy własną godność, tracimy zaufanie u ludzi. W pewnych jednak okolicznościach jest ono dopuszczalne. "Kłamstwo - głosi hiszpańskie porzekadło - rodzi kwiaty, a nie owoce".

 

 

 

 
Kradzież

W Małym słowniku języka polskiego pod hasłem "kradzież" czytamy: "potajemne zabranie cudzej własności, złodziejstwo." Powstaje zatem pytanie, kto jest złodziejem?
Jeśli ktoś ukradnie pieniądze lub jakiś przedmiot, nazywamy go właśnie złodziejem. A ileż to ludzi pożycza książki i nie zwraca? Jest to przecież przywłaszczenie cudzego mienia, chociaż nie nazywamy tej dość powszechnej praktyki kradzieżą. Kopiowanie programów komputerowych jest także formą kradzieży i do tego ściganą prawem. Niektórzy spoglądają przez dziurki od klucza, zerkają do dokumentów leżących na biurku kolegi i w ten sposób kradną cudze tajemnice. Jak to nazwać? A jeszcze inni wygłaszają sążniste referaty, uprawiają pustosłowie uczestnicząc w dyskusji, przedłużają wizyty, rozwlekle przedstawiają swoje problemy. Czy to nie kwalifikuje się do określenia - "kradzież cudzego czasu:? Mamy więc do czynienia z różnymi formami kradzieży. Każda z nich narusza normy moralne i reguły obyczajowe i w konsekwencji komplikuje stosunki międzyludzkie.

 

 

 

 


Strona znajduje się na serwerze www.republika.pl
www.republika.pl